Tekst Alicja Szubert-Olszewska
Na obrazach Zofii Szałowskiej portretowanym towarzyszą psy i koty. Z czasem bohaterami jej obrazów stają się wyłącznie zwierzęta, szczególnie koty. Do najbardziej intrygujących kocich wizerunków należą m. in. „Koty w muzeum" - syjamczyki o hipnotycznym spojrzeniu, wysuwające łapki z ram obrazu.
Wielu polskich artystów w różnych okresach po wojnie osiedlało się poza krajem. Od pewnego czasu znacznie wzrosło w Polsce zainteresowanie ich twórczością. Nadrabia się też wieloletnie zaniedbania w tym względzie, organizuje wystawy, dokumentuje się dorobek i działalność Polaków tworzących za granicą. Wielu naszym rodakom udało się na obczyźnie zdobyć liczącą się pozycję artystyczną, zaciekawić swoją sztuką szersze grono jej znawców i miłośników. Tak też się stało w przypadku malarki, Zofii Szałowskiej- Ducordeau, której obrazy i grafika znalazły wielu adherentów nie tylko w Europie, ale i poza nią.
Zofia Szałowska urodziła się Warszawie wWarszawie w 1935 roku. Po wojnie studiowała w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, naWydziale Grafiki w pracowniach znakomitych profesorów Henryka
Tomaszewskiego i Józefa Mroszczaka. Dyplom uzyskała w 1959 roku, a w rok potem wyjechała do Francji. W 1962 roku wyszła za mąż za Pierre'a Ducordeau, znanego francuskiego malarza, mistrza trompe l'oeil - sztuki opartej na złudzeniach optycznych. Zofia Szałowska znalazła się we Francji tuż po studiach na niełatwym rynku, na którym działają i usiłują zaistnieć tysiące plastyków z całego świata. Przybyła z Polski młoda adeptka sztuki musiała poszukać własnej, oryginalnej drogi, znaleźć odpowiednią niszę dla swego malarstwa. Zaczęła od portretów indywidualnych i rodzinnych. Malowała je tak, jak czyniono to przed wiekami, nawiązując do stylistyki późnego gotyku czy renesansu. Na obrazach Szałowskiej portretowane osoby przedstawiane były w strojach historycznych i w historycznym entourage'u, jednocześnie, co było nie bez znaczenia dla zleceniodawców, zachowane zostało podobieństwo modeli, uchwycony charakter i podkreślony wdzięk w przypadku wizerunków dziecięcych. Owe, pełne niedzisiejszego czaru, portrety zostały uznane przez publiczność francuską za sztukę naiwną. Z tym jest pewien kłopot, bo nie jest to jednak malarstwo ani naiwne, ani niedzielne, ani prymitywne. Artystka została wykształcona w jednej z najlepszych Akademii Sztuk Pięknych w Europie przez słynnych profesorów, dysponuje świetnym, realistycznym warsztatem malarskim, operuje wysublimowaną kolorystyką, precyzyjnym rysunkiem, w wyszukany sposób komponuje swoje obrazy.
Realizm, który proponuje Zofia Szałowska, jest jednak dość szczególny, plasuje się na przecięciu marzenia i realności, fantazji i danych czerpanych z obserwacji.
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 100 luty 2011
Powrót do: Czytelnia
Kot kustosza
- artykuły z
KOCICH SPRAW
Tekst artykułów
Alicja Szubert-Olszewska


