Tekst Alicja Szubert-Olszewska
„Zostań w domu - mówił Rembrandt do młodego artysty, który chciał jechać w świat - zostań w domu! Życia nie starczy na poznanie cudów, jakie się tam znajdują". Te słowa holenderskiego mistrza uczynił programem swojej sztuki żyjący sto lat później Jean Baptiste Chardin, często nazywany francuskim Rembrandtem.
Chardin tworzył w opozycji do artystów rokokowych, służących swoją sztuką splendorowi dworu i bogatej, wyrafinowanej, paryskiej publiczności. Największą i najwartościowszą część swojej twórczości Chardin poświęcił zwykłym kobietom, ich nieustannemu trudowi, ich nigdy niekończącym się i niedocenianym pracom. Bohaterek swoich obrazów nie szukał artysta daleko, znajdywał je w swoim najbliższym otoczeniu. Niepozorne heroiny swoich dzieł, zapracowane żony, matki, krewniaczki wspomagające rodzinę, guwernantki, kucharki, praczki, służące przedstawiał ze szczególną sympatią, jakby swoim malarstwem chciał okazać im wdzięczność. Najzwyklejsze zajęcia domowe opromienił nie tylko blaskiem swego talentu, ale i sentymentem.
Chardin upoetyzował najbardziej prozaiczne czynności, najpospolitsze sprzęty i pomieszczenia. Subtelna prostota jego sztuki, ściszone tony, bogaty koloryt, który w wiele lat później stał się natchnieniem dla impresjonistów, budują jedyny w swoim rodzaju obraz domu szczęśliwego, domu dobrego, domu cichego. W przeciwieństwie do współczesnych mu francuskich artystów rokokowych Chardina nie pociągało malarstwo afirmujące wyszukane przyjemności, frywolne zabawy, dwuznaczne sceny erotyczne, jakie wówczas, na przykład, proponował swoim swawolnym mecenasom Boucher. Chardin, malarz-domator, wiódł na uboczu żywot skromny, obrazy sprzedawał tanio, światowy rozgłos przyniosły mu sztychy wykonywane na podstawie jego prac olejnych. Piewca pracy spokojnej i uczciwej, powszednich radości ludzi umiejących poprzestać na małym zamknął swoje malarstwo w niepozornym świecie, w ciepłym kręgu domu.
Za kwintesencję stylu Chardina można uznać, występującą w kilku replikach, „Kobietę piorącą". Za sprawą artysty asystujemy przy praniu bielizny, akcja toczy się wśród gospodarskich sprzętów. Stołki, kosze, drabina i przede wszystkim wielka, drewniana balia tworzą bezpretensjonalną oprawę dla pięknej sceny rodzinnej. Piorącej kobiecie towarzyszy chłopczyk, który korzysta z wydobywającej się z balii piany i nadmuchuje bańki mydlane. Czujemy, że ten beztroski malec (prawdopodobnie kilkuletni syn artysty, Pierre - Baptiste) jest dzieckiem szczęśliwym, chociaż opadają mu pończochy, ma byle jakie ubranko i siedzi na grubo ciosanym krzesełku. Przedstawiony na tym płótnie świat, mimo swego ubóstwa, jest bezpieczny, zarówno dla matki, dziecka, jak i dla drzemiącego przy nich kota. Chardin, podobnie jak wielu malarzy europejskich, umieszcza kota w orbicie wpływów kobiety.
Więcej przeczytaj w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 89 marzec 20101
Powrót do: Czytelnia
Kot kustosza
- artykuły z
KOCICH SPRAW
Tekst artykułów
Alicja Szubert-Olszewska


