Tekst Alicja Szubert-Olszewska
KOCIE SPRAWY Nr 83 WRZESIEŃ 2009
Historia polskiego plakatu jest stosunkowo długa, pierwsze jednobarwne afisze drukowano już w XVIII wieku. Wielobarwne plakaty, często wykonywane ręcznie, powstały w XIX wieku, w krakowskim środowisku, anonsowały wydarzenia artystyczne, wystawy, przedstawienia teatralne i koncerty.
Wykonywali je znakomici artyści: Wyspiański, Mehoffer, Weiss, Frycz, często na marginesie swojej malarskiej twórczości. Plakat drukowany w tysiącach egzemplarzy, wielkoformatowy, spopularyzował się u nas dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Czas budowy niepodległego państwa i jego instytucji po 123. latach niewoli charakteryzował się dynamiką i żywiołowością, twórczym optymizmem. Ten nastrój udzielił się również artystom. Ci ostatni wypracowali styl odzyskanej niepodległości, głosili i praktykowali zmniejszenie dystansu sztuki od życia, przystosowanie jej do potrzeb formującego się wówczas nowoczesnego, demokratycznego społeczeństwa II Rzeczypospolitej.
Polscy projektanci, architekci i graficy proponowali sztukę wartościową, ale adresowaną do szerokiej publiczności. W miejsce tandetnego, dziewiętnastowiecznego, drobnomieszczańskiego kiczu chcieli zbudować otoczenie człowieka na nowo, tworząc je z prostych, logicznych form, łącząc modernizm z polską tradycją. Ich działania w widoczny sposób zmieniły przestrzeń wizualną dwudziestolecia międzywojennego. Społeczeństwa europejskie, także i polskie, odetchnęły po okropnościach wojny światowej i pragnęły cieszyć się życiem, dobrobytem, dążyć do komfortu. Plastycy polscy włączyli się w ten klimat pod hasłem upoetyzowania codzienności.
Jedną z najważniejszych, najaktywniejszych postaci życia artystycznego w dwudziestoleciu był Tadeusz Gronowski, plastyk o wszechstronnych zainteresowaniach. Projektował wnętrza, scenografię, uprawiał malarstwo ścienne, ilustrował książki, redagował pismo „Grafika", tworzył oprawę plastyczną opiniotwórczego magazynu dla kobiet „Pani". Tym, co po latach w jego dorobku artystycznym wydaje się najistotniejsze, co wysuwa się na pierwszy plan, jest jednak twórczość plakatowa i grafika reklamowa. Dziś uważa się go za ojca polskiego nowoczesnego plakatu i polskiej reklamy wizualnej. Był też prekursorem w dziedzinie plakatu komercyjnego, który podlega szczególnej dyscyplinie w komponowaniu plastycznych treści - ta grupa grafiki reklamowej najszybciej poddaje się weryfikacji i to weryfikacji bezwzględnej, bo związanej z efektami handlowymi.
Klasyczną pozycją w historii plakatu komercyjnego jest reklama proszku do prania Radion, autorstwa Tadeusza Gronowskiego, z dwoma kotami w roli głównej. „Radion sam pierze", dzieło nienaganne pod względem formalnym, pełne elegancji, finezyjne, niemal muzycznie skomponowane (ciała dwóch kotów tworzą ornamentalny rytm), ponadto pełne humoru, otworzyło nowy horyzont w grafice reklamowej. Był to całkowicie inny rodzaj podejścia do reklamy niż ten, jaki obecnie obserwujemy, kiedy to widza obraża się (osławione sprzęty z Media Markt „Nie dla idiotów"), prowokuje, ogłupia, zawstydza. Grafika Gronowskiego i innych artystów międzywojennych starała się potencjalnego klienta pozyskać dowcipem plastycznym, zabawnym hasłem, wprawić go w pogodny nastrój i w ten sposób dobrze usposobić do zakupów. Plakat urodził się w początkach cywilizacji technicznej, związany był z innym rytmem życia, adresowano go do pieszego, dziś oglądany bywa najczęściej z okien pędzącego samochodu, w swoim dawnym formacie 100 x 70 cm staje się anachroniczny, coraz rzadziej widzimy go na ulicy, coraz częściej w muzeum. Skutecznie jest wypierany ze swego miejsca i funkcji przez telewizję i wielkie bill-boardy, które zresztą wcale nie chcą nawiązać do jego wysokiego poziomu i tradycji artystycznej. Kapitalizm XXI wieku ma skłonność do wulgarnych estetyk. Nawet jednak, kiedy w coraz bardziej rozpędzonej, dzisiejszej rzeczywistości zanika funkcja utylitarna plakatu, to nadal działa on przez swą urodę, błyskotliwy koncept. Chociaż prawie nikt już nie pamięta, jakie walory miał Radion, to w dalszym ciągu zachwycają magiczne koty, które ów cud-proszek tak brawurowo reklamowały.
Powrót do: Czytelnia
Kot kustosza
- artykuły z
KOCICH SPRAW
Tekst artykułów
Alicja Szubert-Olszewska