Tekst Barbara Kubicka
Zdjęcie Marzena Babiarz
Zachowania kotów, witalność, zdrowie czy okazywanie czułości, zależą w ogromnym stopniu od traktowania ich przez właścicieli. Jeśli oczekujesz wdzięczności od swego pupila, zagwarantuj mu spokój i miłość, a on na pewno to doceni.
Barbara Kubicka: Jak do państwa domu przywędrowały zwierzęta?
Przemysław Babiarz: Pierwszy był długowłosy królik miniaturka, jednak z powodu choroby po trzech latach odszedł. W domu zrobiło się dziwnie pusto i smutno, więc postanowiłem poszukać jego godnego następcy. To niezbyt spodobało się mojej żonie, gdyż królik jako
gryzoń nie zawsze szanuje mienie swoich właścicieli. Żona zawsze wolała koty, zdecydowała więc, że jeśli pojawi się w domu kolejny królik, to także musi się znaleźć miejsce dla jej przez lata wymarzonego kota rosyjskiego niebieskiego. W ten sposób, przed prawie sześciu laty, pojawiły się u nas dwa nowe stworzenia. Fuga, bo tak ma na imię nasza kotka rasy rosyjskiej
niebieskiej, zawładnęła całym królestwem razem z królikiem, który prawdopodobnie też myślał, że jest kotem. Szarżowali od fotela po sofę, czasami osiągali szczyty pianina, gdzie zazwyczaj ucinali sobie poobiednią drzemkę. Fuga jest niezwykle pięknym okazem swej rasy, jej sylwetka jest bardzo szczupła, a okazałe popielate, gęste futerko dodaje jej szlachetnego uroku. Ma też przepiękne zielone oczy, które potrafią zahipnotyzować niejednego obserwatora.
A ta kotka na kanapie?
Tam teraz odpoczywa kotka Balbinka, rasy abisyńskiej. Pojawiła się u nas w rok po zadomowieniu się Fugi, ponieważ chcieliśmy, aby ta nie czuła się samotna, gdy zostaje czasami na cały dzień sama w domu. Abisyńczyki są niezwykle wesołe i towarzyskie, skore
do zabawy.
Ma też diablika w oczach. Czy to kotka-psotka?
Teraz już nie. Ale kiedy Balbinka była jeszcze zupełnie malutka, lubiła podkradać naszej córce z tornistra kanapki, przygotowane do szkoły. Pewnego dnia z kuchennego blatu porwała całego, surowego jeszcze kurczaka, który był od niej wtedy co najmniej dwa razy większy. Od początku wiernie asystuje przy wielu czynnościach domowych, a chwile odpoczynku zawsze umila nam swym ciepłym mruczeniem.
Pani Marzeno, wspomniała pani o hodowlanym epizodzie w nieodległej przeszłości. Jak to było z tą hodowlą?
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 97 - listopad 2010
Powrót do: Czytelnia
Wywiady z opiekunami kotów
- artykuły z
KOCICH SPRAW
Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak
rozmowa z Jarosławem Gugałą […]







