Tekst Andżelika Piechowiak
Andżelika Piechowiak: Koty potrafią czasem spojrzeć na nas z nieskrywaną pogardą...
Katarzyna Adamik: One chyba w ogóle mają wrażenie, że to my jesteśmy ich zwierzętami domowymi. Ja nie mam o to do nich pretensji. Podoba mi się, że na miłość kota trzeba sobie zapracować. Jeśli źle się z nim obchodzimy, nie robimy tego, co należy do naszych obowiązków względem niego, czy nie okazujemy mu wystarczająco dużo miłości, kot obrazi się i naburmuszy. To bardzo równa relacja. Poza tym koty mają w sobie coś mistycznego, co zawsze mnie pociągało, jakąś tajemnicę, widzą coś, czego my nie widzimy. To nie tylko kwestia instynktu, one dostrzegają jakby inną przestrzeń, przyszłość, sferę ducha, przeczuć. Zawsze byłam kociarą, u nas to rodzinne. Moja babcia jest wielką miłośniczką kotów, od lat zajmuje się także tymi bezdomnymi, karmiąc je na podwórku.
Piękna rodzinna tradycja - dom w którym musi być kot...
Kiedy trzy lata temu przeprowadziłam się do Warszawy, już po pół roku czułam, że zadomowiłam się na tyle, by pomyśleć o kocie. Pierwszego dostałam w prezencie od swojej drugiej połowy, zapakowanego w piękne pudełeczko. Był malutki, czarno-szary i urodził się w sklepie monopolowym na Pradze. Nazywa się Myszkin, jest bardzo poważnym, myślącym, lekko markotnym i wielce wszystko przeżywającym kotem. Niestety w naszej filmowej pracy często jest się poza domem nawet przez 13-14 godzin. Myszkin źle znosił tę samotność, wpadł w depresje i postanowił zamanifestować swoje zagubienie zjadając myszki zabawki. Połykał je w całości, razem ze znajdującymi się pod futerkiem plastikowymi piłeczkami. Nie zauważyliśmy tego od razu. W pewnym momencie bardzo się rozchorował, okazało się wtedy, że cały brzuch ma zapakowany plastikowymi piłeczkami, konieczna była operacja. Postanowiliśmy, że zdecydowanie potrzebujemy drugiego kota. Tak pojawił się czarny jak smoła Franek. To bardzo "branżowy" kot, wzięliśmy go z planu serialu "Na kocią łapę".
Jak dogadują się dwa kocury żyjące pod jednym dachem?
Kotka byłaby, moim zdaniem, większym ryzykiem. Gdyby od początku nie dogadała się z kocurem, pewnie nigdy by się nie polubiły. Tymczasem Myszkin z Frankiem uwielbiają się. Co prawda trzy pierwsze tygodnie były ciężkie. Myszkin obraził się, że po domu pałęta mu się obce kocisko. Franek na szczęście ma niesamowicie przyjazną i niekonfliktową naturę. Myszkin go bił, prychał na niego, a tamten zawsze wracał z błogą minką, z szeroko otwartymi oczami, jakby w ogóle nie pamiętał, że przed chwilą dostał lanie. Teraz śpią razem, liżą się, bawią.
Koty, nawet mając czworonożnego towarzysza i tak obrażają się, że zostawiło się je na jakiś czas same w domu. Później trzeba je przepraszać...
One bardzo nas kochają i czują się kochane, więc są bardzo szczęśliwe kiedy wracamy. Na początku dają buzi, dopiero pół godziny później przypominają sobie, że powinny się obrazić. Głaszcze się je wtedy bardzo długo, mówi do nich, przytula je, co nie jest łatwe, kiedy kot jest naburmuszony. Trzeba się też z nim koniecznie pobawić. Skoro myszki stały się u nas tematem tabu, używamy po prostu gazety zwiniętej w kuleczkę. Najtańsza i najlepsza zabawka świata.
Co się mówi kotu w ramach przeprosin?
Dla nich najważniejszy jest ton. Kiedy kot jest grzeczny, to trzeba mu coś miłego powiedzieć, kiedy narozrabiał trzeba krzyknąć...
Tylko po co, skoro od kota i tak nie można nic wyegzekwować...
Mam wrażenie, że koty rozumieją praktycznie wszystko co do nich mówimy. Kiedy robią coś nieadekwatnego, to dlatego, że chcą coś zademonstrować i czegoś nas nauczyć. Można to wyczytać z wyrazu ich pyska Taki atawizm może być trudny do opanowania, kiedy w ramach protestu, na przykład, wszędzie sikają.
Może przeciwnicy kotów mają rację. Skoro jakieś stworzenie jest wredne, złośliwe i traktuje cię jak podrzędny gatunek, to jak można je lubić?
To jest cynizm niektórych ludzi. Zakładają, że zwierzęta muszą ich kochać i szanować, a oni mogą je traktować jak ozdobę domu. Złośliwość kocia to moim zdaniem mit, nie mówię tu o drobnostkach, kiedy powstaje jakiś konflikt, ale ogólnie koty są bardzo czułe.
Największa wpadka wychowawcza?
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 92 czerwiec 2010
Powrót do: Czytelnia
Wywiady z opiekunami kotów
- artykuły z
KOCICH SPRAW
Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak
Rozmowa z Romanem Czejarkiem […]