Tekst Barbara Sieradzan KOCIE SPRAWY - Nr 88 LUTY 2010
Nie ma takiego urządzenia, które pozwala zobaczyć, czy nasz kot ma dobre serce. Możemy jedynie mieć nadzieję i osobiste wyobrażenie. Ja wiem, że serce mojej kotki Melisy jest łaciate, a kocurka Maksymiliana z pewnością było rude. Są jednak specjaliści, którzy z dużym prawdopodobieństwem mogą zobaczyć, czy kocie serce jest zdrowe. O badaniu echa serca u kota rozmawiam z dr Urszulą Bartoszuk-Bruzzone, specjalistką w zakresie kardiologii weterynaryjnej. Barbara Sieradzan: Czy często wykonuje Pani badania echa serca u kotów? Urszula Bartoszuk-Bruzzone: Zdecydowanie rzadziej, koty to około 30 proc. wszystkich badań, reszta to psy. W zasadzie nie przeprowadzam badań u innych gatunków zwierząt; wbrew pozorom, ich serca nieco się różnią. Czy to znaczy, że są znaczne różnice między sercem kota i psa? Oczywiście, różnice są nawet w poszczególnych gatunkach. Koty różnych ras mają mniej więcej taką samą sylwetkę serca, ale już u psów widoczne są różnice. Pies z wąską klatką piersiową będzie miał trochę inne proporcje serca niż pies, w którego rasie występuje szeroka klatka piersiowa. W jakich przypadkach stosuje się diagnostykę USG serca? Jest to badanie, które można wykonać zawsze, nawet przy okresowym „przeglądzie" kota. Jeśli jednak trzeba wykonać bardziej wnikliwą diagnostykę, to utarło się, że podstawowym badaniem kardiologicznym jest EKG. Jest to badanie mówiące o czynności elektrycznej serca, czyli o blokach czy arytmiach dokładnie w momencie jego wykonywania. Natomiast badanie USG pozwala nam zobaczyć, jak wygląda serce, jak zbudowane są zastawki, jakie są przepływy krwi. Ważne, żeby aparat ultrasonograficzny wyposażony był w urządzenie Dopplerowskie, gdyż ono właśnie pozwala nam ocenić przepływy przez zastawki, ich szybkość. Możemy zobaczyć, jak pracują komory, przedsionki, jak wyglądają, czy są jakieś ubytki czy przewężenia. Możemy obliczyć objętość wszystkich struktur anatomicznych serca. Tak naprawdę nie ma innego badania w zamian USG. Czym różni się badanie echa serca od innych badań ultrasonograficznych? Czy wymaga specjalnych kwalifikacji? Niczym się nie różni od innych badań ultrasonograficznych, ale jednak jest to badanie traktowane odrębnie, wymagające wiedzy specjalistycznej. Każdy lekarz, wykonujący badanie USG, oczywiście zobaczy serce na monitorze, ale interpretacja tego obrazu wymaga zastosowania odpowiednich standardów i projekcji, by wynik był miarodajny. Czasami przesunięcie sondy o milimetry i otrzymanie niewłaściwej projekcji prowadzi do poważnych błędów. Lekarz wykonujący badanie powinien móc wyobrazić sobie odczytywany obraz trójwymiarowo, by dokładnie wiedzieć, co zobaczy, gdy przesunie sondę. Naczynia mijają się, przeplatają, łączą, musimy dokładnie znać ich anatomię, podobnie jak konieczna jest szczegółowa znajomość fizjologii, by wiedzieć, jakie zjawisko się ocenia. Znalezienie jednej nieprawidłowości nie powinno zakończyć badania; w kardiologii zdarza się kilka problemów na raz (np. kilka wad wrodzonych serca), stąd należy dokładnie przebadać cały organ, by wykluczyć istnienie innych jeszcze chorób. Na czym polega technika Dopplerowska? Sonda, którą się posługujemy, wysyła promieniowanie ultradźwiękowe, które odbija się od ruchomych cząstek krwi - głównie czerwonych krwinek. Sygnał powraca do sondy i jest analizowany przez aparat na podstawie czasów, które mijają od wysłania go do powrotu. W aparacie Dopplerowskim funkcje przetwarzane są na informacje na zasadzie koloru, danych liczbowych. Dowiadujemy się, jaka jest szybkość przepływu krwi, w którą stronę płynie krew, co na przykład przy niedomykalności zastawki jest informacją podstawową. Można wykryć np. zwężenia aorty, a także czy w strumieniu płynącej krwi powstają nieprawidłowe turbulencje. Wszystkie te informacje składają się na dość konkretny obraz schorzenia. Bez Dopplera możemy zobaczyć, jak wygląda zastawka, natomiast Doppler daje nam dane liczbowe dotyczące przepływu przez nią krwi, które już stanowią interpretację zjawiska. Jak pomocna może być ultrasonograficzna diagnostyka serca w leczeniu kotów? W kardiologii kotów jest to badanie podstawowe, praktycznie nie ma innej możliwości. EKG może jedynie wykazać zaburzenia rytmu; w przypadku kotów z pewnych względów jest to badanie o wiele uboższe niż EKG stosowane u ludzi. Z kolei zaburzenia rytmu mogą się pojawiać okresowo i tu skuteczne będzie założenie aparatu Holtera na 24 godziny, co też się u kotów przeprowadza. Wykonując badanie echa serca, zawsze mam podłączoną elektrodę i w związku z tym na ekranie pojawia się zapis EKG. W leczeniu kardiologicznym ilość leków, którymi dysponujemy, jest ograniczona. Uzyskanie więc każdej informacji na temat schorzenia jest bardzo cenne. Pozwala to na doskonalszą diagnozę, lepszy dobór leków w najbardziej właściwych dawkach i o skutecznym składzie, dokładniejsze określenie rokowania, przewidzenie najprawdopodobniejszego przebiegu choroby. Na przykład furosemid, lek bardzo ważny i potrzebny, ma działanie toksyczne dla nerek, dlatego jego podawanie i dawkowanie powinno być zawsze podparte konkretnym rozpoznaniem.
Jakie są możliwości leczenia chorób kardiologicznych u kotów? Głównie farmakologiczne. Koty są poszkodowane nawet w stosunku do psów, u których wykonuje się niektóre chirurgiczne zabiegi nieinwazyjne, z wszczepieniami rozruszników włącznie. W Polsce małoinwazyjne zabiegi kardiochirurgiczne u zwierząt nie są jeszcze wykonywane, ale w kilku ośrodkach na świecie już tak. Owe nieinwazyjne zabiegi polegają na wprowadzaniu elementów (baloników, zatyczek) przez naczynia; u kota nie ma takiej możliwości ze względu na jego wielkość i budowę anatomiczną. Zabiegi, które może dałoby się przeprowadzić u 5-kilogramowego psa, u 8-kilogramowego kota są niemożliwe, właśnie ze względu na różnice w budowie. Poza tym nie istnieje oprzyrządowanie do takich zabiegów, nawet pediatryczne jest zbyt duże dla kota. Na pociechę: jest jedna wada wrodzona - przetrwały przewód tętniczy Botalla - którą, dostatecznie wcześnie zdiagnozowaną, skutecznie leczy się chirurgicznie poprzez operację z otwarciem klatki piersiowej. Najczęściej spotykane schorzenie kardiologiczne u kotów, czyli kardiomiopatię przerostową, leczy się farmakologicznie. Skłonności do niej mają głównie Maine Coony, persy, syberyjczyki, norweskie leśne, brytyjczyki, no i koty europejskie. Choroba polega na przerastaniu ścian mięśnia sercowego do środka, zajmujących jakby miejsce komór, co daje w konsekwencji dalsze niebezpieczne zmiany. Choroba jest postępująca, ale lekami można ją spowolnić, działać objawowo, polepszyć komfort życia zwierzęcia; niestety jest śmiertelna. Szybko i właściwie podjęte leczenie może zwierzęciu przedłużyć życie o miesiące, a czasem nawet lata. Niektóre choroby związane z workiem osierdziowym można próbować leczyć chirurgicznie, ale trudno tu mówić o wyleczeniu, jest to zaleczanie z podniesieniem komfortu życia pacjenta. Takie ryzyko można podejmować, jeśli jest szansa na przedłużenie kotu życia choćby o kilka miesięcy; również przez wzgląd na relacje kot-właściciel. Ale żeby dobrze ocenić szanse - znów wracamy do diagnostyki.
Parę słów o profilaktyce, czyli co szkodzi kociemu sercu? W zasadzie nie ma profilaktyki. Stwierdzono, że owa najczęściej występująca kardiomiopatia przerostowa ma u ras Maine Coon i ragdoll podłoże genetyczne. Być może badania potwierdzą i u innych ras taką zależność. Choroba genetyczna nie musi być wrodzona - jej objawy mogą wystąpić po pewnym czasie. Stwierdzenie choroby umożliwia wykluczenie zwierzęcia z rozrodu, ale to też nie jest takie proste. U Maine Coonów nie jeden, a wiele genów odpowiedzialnych jest za to schorzenie; nie potrafimy zbadać jeszcze ich wszystkich, a więc nie możemy choroby na pewno wykluczyć. Dlatego u kotów ras szczególnie zagrożonych schorzeniem powinno się wykonywać badanie USG serca okresowo. Kardiomiopatia występuje też u kotów europejskich, choć najczęściej stwierdza się ją przypadkowo, np. podczas profilaktyki anestezjologicznej. Kotu szkodzi nieodpowiednie żywienie, nadmierne otłuszczenie serca przy nadwadze, niedobory, głównie tauryny, której brak powoduje zmiany w strukturze mięśni, w tym również serca.
W wywiadzie sprzed lat dr Magdalena Garncarz mówiła, że koty w zasadzie nie chorują na zawał serca. Czy to oznacza, że również nie dotyczy ich choroba wieńcowa? A więc cholesterol nie jest dla nich groźny? Myślę, że koty nie dożywają takiego wieku, by zdołało im się coś w naczyniach odłożyć. Co do cholesterolu - więcej on może zaszkodzić wątrobie (stłuszczenie) niż sercu.
Jakimi pacjentami są koty? Są trudnymi pacjentami, choćby dlatego, że bardzo niechętnie demonstrują objawy choroby. Zanim wnikliwy nawet właściciel dostrzeże zmiany, mogą one już być wiele znaczące. Koty są indywidualistami, nie lubią współpracować. Mimo iż badanie USG jest bezbolesne, jest dla kota trudne ze względu na konieczność dłuższego leżenia na boku z wyciągniętymi łapkami do przodu.
Jak wygląda dostępność ultrasonografii - czy wielu jest w Polsce lekarzy weterynarii specjalizujących się w badaniu echa serca? Zdecydowanie za mało, a większość z nich pracuje w Warszawie.
Dziękuję za rozmowę.
|