Z dr n. wet. Magdaleną Chłopecką z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej warszawskiej SGGW oraz z dr n. wet. Natalią Dziekan, również toksykologiem, rozmawia Barbara Sieradzan
W aptece usłyszałam przypadkiem rozmowę: klientka pytała, czy zioła nie zaszkodzą jej kotu. Farmaceuta odpowiedział zdziwiony: skoro ludziom pomaga, to kotu tym bardziej... Czy rzeczywiście?
Barbara Sieradzan: Sądzę, że przekonanie dotyczące ziół i leków - co dobre dla ludzi, to i dla kota, jest błędne.
Dr n. wet. Magdalena Chłopecka: Tak, to zdecydowanie nieprawda. Jesteśmy innymi gatunkami i zupełnie inaczej metabolizujemy te same związki chemiczne. Koty są w tym względzie szczególne, w ich przypadku lista leków i paraleków przeciwwskazanych jest długa. Według ogólnej zasady nie podajemy zwierzętom żadnych leków przeznaczonych dla ludzi, o ile nie mamy wyraźnego zalecenia lekarza! I bardzo ważne jest przestrzeganie przepisanych dawek.
Obecnie wiele leków możemy kupić bez recepty i sami się leczymy. Ponieważ są ogólnodostępne, wydają nam się bezpieczne. Które z tych leków są niebezpieczne dla kotów?
Nie ma i nigdy nie będzie preparatu weterynaryjnego zawierającego paracetamol. Już 325 mg jest dla kota niebezpieczne (w naszym kraju najniższa dawka w tabletce to 500 mg), jeśli w ciągu doby powtórzymy dawkę, to go zabijemy. A to dopiero początek listy. O aspirynie było dość głośno i już wiele osób wie, że nawet jedna tabletka może doprowadzić do poważnego zatrucia lub nawet zabić kota. Również inne niesterydowe leki przeciwzapalne trzymajmy od niego z daleka. Jedyne preparaty z tej grupy, którymi możemy leczyć naszego kota, to te, które stosujemy pod czujnym okiem lekarza weterynarii. Należy również uważać na kwas borny i borany, które są składnikiem niektórych maści i płynów działających antyseptycznie i przeciwzapalnie oraz na niektóre witaminy. Bardzo niebezpieczna dla kota jest np. witamina D3, która powoduje ogromny wzrost ilości jonów wapnia we krwi. Groźne jest przedawkowanie witamin, które obecnie można kupić w bardzo atrakcyjnych, zwłaszcza dla dzieci, formach cukierków, syropów, żelków. Może i kot się na nie połaszczy, a do tego dokładamy mu witaminizowaną karmę i dodatkowo odżywki.
Prawidłowo odżywiający się człowiek czy zwierzę nie potrzebuje suplementacji witaminowo-makro-mikroelementowej?
Mikro- i makroelementy zawarte w preparatach dla ludzi zawierają inne stężenia tych pierwiastków, niż potrzebują ich zwierzęta. I to, co dla jednego gatunku nie będzie nawet dziennym zapotrzebowaniem, dla drugiego będzie już dawką toksyczną.
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 102 kwiecień 2011



